Czas refleksji

blogerka modowa 40 plus minimalissmo

Obecnie branża modowa jest nie tylko coraz szybsza, o czym piszą i mówią już prawie wszędzie, ale wysyła również sprzeczne sygnały. Z jednej strony w magazynach modowych i w sieci czytamy porady jak kupować mniej, jak to moda niszczy środowisko, ile tysięcy litrów potrzeba na wyprodukowanie jednej pary jeansów, jak być eko i jakimi to jesteśmy wybrednymi i nienasyconymi konsumentami. Z drugiej strony tuż obok publikowane są wywiady ze znanymi osobami, które na każdym zdjęciu pozują w innej, modnej stylizacji, opisywane są najnowsze trendy, a zewsząd atakują nas reklamy nowych kolekcji.

Ostatnio przy okazji Black Friday również pojawiło się sporo haseł w stylu "nie kupuj, to zaoszczędzisz" lub "kupuj tylko to co potrzebujesz", co jednak nie przeszkadzało tym samym autorom w promocji nowych produktów i nagłaśnianiu przecen. Zalatuje demagogią. Panie, które na Instagramie kreują się na fanki umiaru wszystko robią dokładnie na odwrót, chwaląc się co chwilę nowymi zdobyczami i pytając jaki kolor, jaki fason, jaka szminka najbardziej podoba się czytelniczkom. Nie wspominając już, że większość blogerek "kocha swoją najnowszą torebkę", bez której nie może żyć (zapewne do kolejnego wpisu). Osobiście staram się unikać sformułowań typu "musisz to mieć", "nie mogę bez tego żyć", bo to byłaby nieprawda. Prawdą jest, że potrzebujemy niewiele. Dlatego uważam, że to musi być impuls z Waszej strony: podoba się Wam -> potrzebujecie -> kupujecie. Tak jest etycznie. 

Choć podoba mi się wiele z nowych trendów i doceniam wciąż nowe pomysły projektantów, to muszę przyznać, że widząc fajną rzecz, robię się czasem sfrustrowana i przygnębiona, bo z jednej strony chciałabym ją mieć, a z drugiej strony wiem, że posiadanie kolejnej, tak naprawdę zbędnej torebki czy bluzki nie ma sensu. Dlatego muszę sama w sobie znaleźć wewnętrzną równowagę i trzymać się głosu rozsądku. Niestety, wiele kobiet nie potrafi się powstrzymać. Powodów jest kilka. Chęć posiadania wszystkiego co modne, zwłaszcza tego co noszą znani ludzie (gwiazdy estrady, aktorki, dziennikarki, influencerki), bo dzięki temu wydaje się nam, że będziemy wyglądać tak atrakcyjnie i modnie jak one. Wreszcie szybkie nudzenie się ubraniami i coraz częstsze zjawisko (głównie wśród młodych) polegające na użyciu danej rzeczy tylko raz, bo więcej nie wypada. Fakt, że tak wiele modnych ciuchów jest dzisiaj z  poliestru i akrylu, jest odpowiedzią na krótką żywotność produktu, który nie musi być długowieczny, ale w miarę tani, by stać nas było na zakup (również bez wyrzutów sumienia). Ten model biznesowy pociąga za sobą wielkie szkody w środowisku naturalnym, a o ironio nie rozwiązuje problemu kobiet "w co się dzisiaj ubrać". Może w końcu zrozumiemy, że rozwiązaniem jest stworzenie odpowiedniej bazy i uzupełnianie jej od czasu do czasu.

Tym bardziej cieszę się, gdy mogę na blogu pokazywać wciąż te same ubrania tak jak m.in. w dzisiejszej stylizacji. Torebka z Massimo Dutti (jedna z najczęściej pokazywanych na blogu od ponad dwóch lat), podobnie płaszcz (jeden z moich ulubionych, choć już widać na nim ząb czasu). Mokasyny i spodnie też już gościły na blogu, modnym akcentem jest bluzka z półgolfem (Topshop) w zwierzęcy print, którą znalazłam w SH. Doceniam i lubię rzeczy, które posiadam. Przeważnie wybieram ponadczasowe i dobre wzornictwo, co jest kluczem do wydłużenia przydatności ubrań i stworzenia dobrej bazy. Dlatego moje rzeczy nie nudzą się i zawsze mogę "wyczarować" z  nich coś fajnego. Nie potrzebuję nowych ubrań, by się pochwalić czy dowartościować. W tym chcę utwierdzić też Was - wierzcie w siebie, swoją intuicję i róbcie swoje (potrzebujecie – kupujcie, ale dla siebie, nie dla innych). Dzięki takiemu podejściu będziemy kupować bardziej świadomie, a to z kolei pomoże naszej planecie w zachowaniu względnej równowagi. Nie twierdzę, żeby w ogóle nie kupować. Śmiało możemy kilka razy w sezonie pozwolić sobie na modny ciuch, ale najlepiej zastanówmy się czy jest szansa by wykorzystać go za rok, dwa a nawet dłużej. Ja bardzo wiele ubrań kupuję właśnie z taką myślą.

blogerka modowa 40+ minimalissmo

Dotykając tematu eko, myślę że potrzeba nam nowych regulacji prawnych, może ustanowienie minimalnego progu sprzedaży nowych kolekcji, a może zakazu wyrzucania rzeczy niesprzedanych (coś takiego wprowadza Francja), potrzeba nam też nowych technologii wytwarzania, ale też przetwarzania (podoba mi się nowa strategia LPP) i w końcu potrzeba nam nowych, mądrych wzorców do naśladowania. Bo co z tego, że media będą trąbić o podejściu eko, jeśli równolegle będą promować nowe trendy i celebrytów przebierających się 5 razy na dzień. Przykład idzie z góry. Nie zmienimy "naturalnego" dążenia kobiet do wyglądania pięknie, ale można definiować wizję tego piękna. Mądrego piękna.

Zadanie nie jest proste. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że mile widziane spowolnienie przemysłu odzieżowego wiąże się z utratą miejsc pracy wielu milionów ludzi na całym świecie. Zmiana jest potrzebna, ale czy jesteśmy na nią przygotowani? Co z ludźmi pracującymi przy produkcji, transporcie, z krawcami, sprzedawcami, projektantami, grafikami, specami od marketingu i reklamy, modelkami, stylistami, makijażystkami, fotografami, informatykami, firmami kurierskimi (...). Czy poradzimy sobie z tym wyzwaniem, czas pokaże. Szkoda by było, gdyby nadmiar i przesyt zniszczył tak piękną dziedzinę sztuki, którą jest moda.

Bluzka, sweterek, półgolf | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
Spodnie | 1 | 2 | 3 |
Płaszcze | 1 | 2 | 3 | 4więcej >>
Mokasyny Melvin & Hamilton, podobne | 1 | 2 | 3 |
Torebka Massimo Dutti (2017), podobne | 1 | 2 | 3 | więcej >>

moda po czterdziestce stylizacje

blogerka modowa 40+ minimalissmo

minimalissmo blog modowy dla czerdziestolatek


moda po czterdziestce stylizacje 2020

minimalissmo


Inne stylizacje

26 komentarze

  1. Bardzo dziękuję za ten wpis! Zaglądam na Pani bloga już od dłuższego czasu regularnie i z niecierpliwością czekam na nowy wpis. Jest Pani dla mnie przede wszystkim źródłem inspiracji, jak wykorzystać i zestawić ubrania które już posiadam. A mam niestety dużo. Wyznaczyłam sobie, już po raz kolejny, że przez cały rok nie bębę kupiwała nowej odzieży. Mam dwa bardzo konkretne wyjątki, które kupię, jeśli znajdę dokładnie "to coś". Jest dużo prawdy w tym, co pisze Pani o sytuacji przemysłu odzieżowego. Sama wiem, że dla mnie taka "dieta" bardzo dobrze zrobi, ale jakaś szwaczka w Bangladeszu otrzyma mniejszą pensję lub straci pracę. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pokazywać zestawy, które po niewielkich modyfikacjach same możecie stworzyć. Sama często przeglądam oferty sklepów, a potem otwieram szafę i komponuję coś nowego z moich ubrań. Najlepiej wyznaczyć sobie cele, co jest nam potrzebne i jaką część garderoby widziałybyśmy w naszej szafie. Ja ostatnio kupiłam sobie dwa wełniane berety (czerwony i bordowy), zamiast nowego płaszcza, marynarki czy szala- nadadzą nowego wyrazu wielu moim zestawom, bo są kolorowe, a przy okazji nie będzie mi zimno:). warto myśleć w ten właśnie sposób: mieć dobrą bazę, a zmieniać zestawy za pomocą np. dodatków.

      Usuń
  2. Rozsądek, to klucz do tego prpblemu. I trzeba mieć kręgosłup, jak się okazuje, modowozakupowy. Wiele blogerek musi zachwalać i kochać swoje nowe ciuchy, cokolwiek, no bo współprace... Różne absurdy mają miejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez to, że wszystko jest ładne i piękne zatraca się sens mody. Nie wybieramy tylko tego co naprawdę wyjątkowe. Nie mam nic przeciwko pokazywaniu różnych rzeczy, bo czasem i moją uwagę coś zwróci. Najgorsza jest intensywność i tak jak napisałaś brak rozsądku. Zakupy i nowe ubrania dadzą nam przyjemność, ale gdy kupujemy coraz częściej to jesteśmy trochę jak dziecko, które po chwili nudzi się nową zabawką. Ginie też gdzieś nasza kreatywność, a szkoda.

      Usuń
  3. Fajnie, że poczyniłaś taką refleksję.. Czasami w tej radości korzystania z nowych trendów warto na chwilę przycupnąć ;-).
    Nie mam specjalnych wyrzutów sumienia..bo nie gromadzę rzeczy.Nigdy ubrania nie były i nie będą sposobem na podniesienie mojego ego. Nowe trendy czasami podziwiam,czasami wywołują uśmiech. Z jednej strony dobrze, że się pojawiają bo czynią modę kreatywną i weselszą.Jednak na pytanie czy powinno to się odbywać takim kosztem, odpowiadam nieee.Przemysł odzieżowy to największy truciciel,i jeśli nawet dane są przesadzone to i tak brzmią przerażająco! Nawet nie próbuję mędrkować na temat jak go rozwiązać bo temat trudny i na poziomie "zwykłego" człowieka chyba nierozwiązywalny.W każdym razie dziękuję Ci za tę refleksję.Pozdrawiam jak zawsze serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby sklepy miały mniej kolekcji rocznie. Wówczas człowiek na spokojnie mógłby przemyśleć zakupy i wybrać coś ładnego. Po za tym dużo ubrań jest kiepskiej jakości i o bardzo słabym dizajnie, niby modnym, ale często kiczowatym i niestarannie wykonanym. Ciągle brakuje mi też na rynku sklepów z ponadczasowymi ubraniami i akcesoriami ( w rozsądnych cenach), które tak naprawdę można nosić przez cały czas. A trendy lubię, bo to przecież wynik pracy projektantów, ich wizji i talentu, tak jak ktoś namaluje obraz, czy zrobi rzeźbę. Poza tym trendy odmładzają, więc nowe ubranie kupione raz na jakiś czas może też wpływać pozytywnie na naszą psychikę:).

      Usuń
  4. Pani Magdaleno - dziękuję za bardzo mądry wpis :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mądrego dobrze poczytać. Ciesze się, że masz dystans do świata net-biznesu i nie boisz się wyrazić krytyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dystans, choć tak jak napisałam, bardzo cenię modę jako dziedzinę sztuki i narzędzie do wyrażania siebie, no i lubię dobre, pomysłowe wzornictwo, które warto pokazywać (bo to przecież czyjaś praca i wysiłek tworzenia). Korzystajmy z mody tak byśmy się nią cieszyły, a nie na pokaz.

      Usuń
  6. Za dużo się teraz dzieje, co rusz " nowa kolekcja", kiedyś były kolekcje na wiosnę, lato, jesień, zimę, rzeczy lepszej jakości służyły dłużej, trendy też nie ulegały zmianie tak szybko. Warto się nad tym zastanowić, ja mam takie refleksje od pewnego czasu. Właściwie to już na początku blogowania więc ponad 9 lat temu napisałam, że moje rzeczy to nie jednorazówki i pokazuję je wielokrotnie, to nie jest jednak mile widziane a nawet obciach dla niektórych, czyli co - raz zakładamy i wyrzucamy? Lubię Twojego bloga, bo pokazujesz rzeczy wielokrotnie. Przecież można kombinować, mieszać, jest duże pole do manewru. A trendy - czasami wystarczy jeden modny element. Osobiście nie mam zbyt wielu rzeczy ale co sezon wprowadzam nowinki. Serdecznie pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Basiu. Za dużo się dzieje, nie zdążymy docenić i nacieszyć się tym co mamy, bo już "idzie nowe". Szanuję to co mam, nie wyrzucam, a jeśli niemodne, a dobrej jakości odkładam do pudełka i czekam na moment kiedy mogę z satysfakcją wyciągnąć ponownie ulubioną niegdyś parę jeansów czy garsonkę:). Oczywiście nietrafione ubrania niestety też się zdarzają, ale coraz rzadziej. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Masz całkowitą rację!
    Nie rozumiem blogerek i instagramek, które kupują ciuchy, do jednego wpisu.
    Albo kupują wciąż i wciąż, i wciąż pokazują się w czymś nowym, a jednocześnią mówią jakie są eco;)
    Ja się przywiązuję do ciuchów. Rzadko wywalam ;)
    Pewnie, że mam ich sporo i co jakiś czas coś nowego kupuję, ale jednocześnie mieszam w szafie i kombinuję ze starymi ciuchami:)

    Nie sztuką jest kupić nowy zestaw na każdy wpis ;)
    Sztuką jest komponować nowe stylizacje ze starych zapasów:D

    Pięknie Ci to wyszło!!! Te brązy mnie zachwyciły!!!
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię nowości, ale lubię tez nosić te ubrani, które posiadam, bo wiem, że dobrze spełniają swoją funkcję, dobrze leżą i wiem co do nich pasuje. Dlatego najlepiej kupować z rozsądkiem, to co rzeczywiście nam pasuje i mieć szafę, którą się lubi:)

      Usuń
    2. Myślisz, że blogerki i instagramki kupują nowe ciuchy do wpisu? Nie sądzę poprostu dostają dla reklamy. Najważniejsze żebyśmy my w tym szaleństwie modowo-zakupowym zachowały zdrowy rozsądek. W co specjalnie nie wierzę bo człowiek to taka zachłanna bestia, że musi mieć wiecej i więcej. Bardzo mądra refleksja Minimalissmo. Wielu tak mówi ale niewielu robi wszak moda to straszne pieniądze i ci "możni" napewno z nich nie zrezygnują. Internet okazał się doskonałym narzędziem do nakręcania tego biznesu.

      Usuń
    3. Masz rację, co do tych co robią duże pieniądze, to wiadomo - ale też nie jest ich aż tak wiele i robią to przynajmniej profesjonalnie, choć często już odleciały na kosmiczne orbity zarówno cenowe jak i funkcjonalno-użyteczne - to budzi frustrację. Nic z tym nie zrobimy, możemy jedynie się uodpornić, a dopóki każda ze stron jest zadowolona - "Show must go on". Bardziej chodzi mi o rzeszę blogerek, które czy się znają na modzie czy nie, robią "mrówczą robotę" i rozsiewają wszystko co popadnie, dla darmowego sweterka, bluzki czy szminki. Mają bloga, konto na IG i dobry aparat/smartfon - to w dzisiejszych czasach starczy by być pseudo znawcą w dziedzinie mody :(. Dopóki, robi się to również z myślą o innych, nie jest to złe. Dobra rzecz, warta pokazania, sprawdzi się - pokazujmy, ale przynajmniej pokażmy to z sercem i pomysłem, a nie tylko: założyć, "opstrykać" i nowa współpraca. To niszczy modę, odziera z indywidualizmu i kreatywności.

      P.S. Oj dużo racji w tej "zachłannej bestii" ;)

      Usuń
  8. Magda, też mam takie dylematy, bardzo dobrze, że pokazujesz różne odsłony tych samych ubrań. Ja też tak robię, bo nie sposób mieć 30 zimowych kurtek i 50 par butów. Chociaż kiedyś jedna pani napisała mi, że jako blogerka powinnam pokazywać nowe ubrania i zestawy, a nie ciągle te same. A ja wolę ciągle te same. Niewiele osób umie tworzyć zestawy i trudno im uwierzyć, że z 8 sztuk garderoby można zrobić 40-50 stylizacji. Świetnie wyglądasz w tych spodniach, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety blogerka modowa musi sobie jakoś radzić, trzeba zachować balans pomiędzy tym co realne, a tym co jedynie na pokaz. Ważne by pozostać wiernym sobie i swoim wartościom i w jak najlepszy sposób przekazywać to czytelniczkom.Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Jak się okazuje, mądrość, wrażliwość i uroda mogą iść w parze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo potrzebowałam takiej refleksji, dziękuję. Bardzo lubię modę, oglądać piękne zdjęcia blogerek i niestety ciągle muszę z sobą staczać walkę. Ciągle coś jest nowego do zachwycenia. Szafa pełna, a każdego dnia zobaczę coś innego i znowu rodzi się chęć posiadania i wyglądania właśnie tak jak ta pani na zdjęciu. Zrezygnować z przeglądania internetu i tych zachwycających zdjęć? Kiedy sprawia mi to naprawdę przyjemność. Gdyby więcej było takich wpisów i co za tym idzie popartych stylizacjami z powtarzającymi się ulubionymi elementami garderoby, pragnienia były by mniejsze, wartości inne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też powstał ten wpis i dla mnie i dla Was:), żebyśmy się nie stresowały, że znów coś modnego i ładnego się pojawiło. Zapewne za tydzień czy dwa pojawi się coś równie ciekawego. Nie musimy rezygnować z przyjemności zachwycania się nowymi trendami czy stylizacjami. Po to jest moda, ale jeśli coś nas ominie nie musimy się frustrować. Prowadząc bloga jest dużo trudniej, bo przecież trzeba proponować ciągle coś nowego i świeżego, tak jak w czasopismach, ale dzięki samozaparciu i intuicji, nie pokazuję wszystkich sezonowych hitów i z perspektywy czasu widzę, że dobrze zrobiłam. Chciałabym pokazywać Wam przede wszystkim dobre kompozycje i zestawy, które sprawdzą się w codziennych sytuacjach. W większości wykorzystuję do ich tworzenia to co mam od lat i uzupełniam nowościami.

      Bardzo spodobało mi się też ostatnie zdanie Pani komentarza - o pragnieniach i wartościach. Dokładnie tak!

      Usuń
  11. Ja kupuję gdy mi się potrzebne, rzadko decyduję się na ubranie czy dodatki, które nie wiem jak wykorzystam. To najlepsze podejście. A gdy wchodzę na Pani bloga a ostatnio robię to coraz częściej upewniam się że ze mnę jest wszystko okej, bo jakiś czas temu podejrzewałam że już jestem za stara na zrozumienie mody. Większość z tego co pokazują w telewizji albo w gazetach jest nieładna, nie podoba mi się, a z kolei to co mi się podoba, nie można tego kupić albo kosztuje fortunę. U Pani widzę wszystko tak piękne skomponowane i z ciuchów które sama mogę jakoś zdobyć i próbować zrobić podobnie. Dziękuję Pani za tego bloga, wydaje mi się, że jest on wręcz potrzebny nam kobietom. Dziwi mnie, że nie pokazują Pani w telewizji zamiast tych dziwnych t

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jesteśmy za "stare" na dobrą modę. Z wiekiem możemy po prostu rozsądniej wybierać tak jak Pani napisała. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  12. This was a very good read. Because it is true. It is like we are two faced: we want to be sustainable and continue to shop. In my case I wear my items A LOT and lately buy more second hand. I like how you too are into sustainable fashion, garments of good quality, good fabric and good fit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you Lorena, we actually have two faces these days. The one that the external world and requirements expects from us, and the other our equally important our private. Let's not be afraid to show it to others. Greetings.

      Usuń